Inflacja, czyli kto zjada moje pieniądze?

Część osób nie lubiących zbytnio ryzykować, zada proste pytanie:

Dlaczego mam inwestować swoje pieniądze? W zupełności wystarczy mi tyle co mam, nie jestem pazerny.

Otóż mam dla takich osób, bardzo złą wiadomość: oszczędności ich życia, schowane w tapczanach, czy skarpetach; wcale nie są bezpieczne. I nie mam tutaj na myśli jakiegoś złodzieja. Chodzi o szkodnika, przed którym nie schowamy naszych pieniędzy, nawet w najlepszym sejfie. Szkodnik ten, pożerający nasze oszczędności, nazywa się inflacja. I nie chodzi tutaj o jakiegoś super karalucha, pałaszującego banknociki.

Inflacja to wzrost przeciętnego poziomu cen.

Przy inflacji wynoszącej 5% rocznie, wartość (a dokładniej siła nabywcza) naszych pieniędzy również spada o 5%, w związku z tym, możemy sobie pozwolić na o 5% mniejsze zakupy. Niby niewiele, ale jak co roku ten robaczek, będzie podgryzać nasze oszczędności o 5%, to ile z nich zostanie za 10, 20 czy 30 lat? Pana inflację najczęściej widzimy, kiedy idziemy na zakupy. Parę lat temu jak braliśmy na zakupy 100 zł, koszyk aż się uginał od towarów; obecnie kupimy za tą samą setkę tylko kilka podstawowych produktów. Niestety, w przyszłości będzie tylko gorzej i kiedyś te 100 zł wystarczy jedynie na paczkę gum.

Dlatego nie ma że boli, chcemy tego czy nie, musimy inwestować. No chyba, że będziemy patrzeć jak robaczek zjada nasze oszczędności. A na emeryturze pokażemy wnuczkowi pełną skarpetę zielonych i powiemy: “patrz wnusiu, to są oszczędności całego życia dziadka, kiedyś to dziadek byłby bogaty i mógłby sobie pozwolić na super brykę, a teraz nawet na leki to nie wystarczy”.
Czy tego właśnie chcemy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *